Pierwsze malowanie w nowym roku. Żeby złapać motywację, złapałem za fajne modele. Niedokończone, czekające w rogu półki na szczyptę weny i c...

I am destruction incarnate!

Pierwsze malowanie w nowym roku. Żeby złapać motywację, złapałem za fajne modele. Niedokończone, czekające w rogu półki na szczyptę weny i chwilę mojej słabości. Doczekały się.

Na pierwszy ogień Daemon Prince. Opcja niebieska, żeby pasował do konwencji Tzeentchowej.







Na drugi ogień chaos sorcerer. Miał być ciemny, ale nie czarny jak reszta Black Legionu. Plan udało się jako-tako zrealizować.





Teraz czas na rhinosy i zawsze znajdzie się paru marines do pomalowania. A zaraz po rozgrzewce Forge Fiend i Terminatorzy. Omnomnomnom :-)

0 komentarze :